Wywiad z Mistrzem MPI 2014 Dariuszem Piotrowskim

    Ukończył technikum geodezyjne, więc mógłby zostać geodetą, ale na szczęście 12 lat temu ojciec-instalator wciągnął go do branży. Na szczęście, bo Dariusz Piotrowski w ubiegłym roku wygrał Mistrzostwa Polski Instalatorów. W tym roku został twarzą kampanii promocyjnej INSTALACJI ON TOUR, czyli eliminacji do MPI 2016.
    Na chwilę przed rozpoczęciem eliminacji do MPI 2016, zapytaliśmy go o wrażenia, emocje i o dobre rady dla zawodników.

    Wywiad z Mistrzem MPI 2014 Dariuszem Piotrowskim

    Jakie ma pan rady dla uczestników tegorocznych eliminacji? Czy można się do nich jakoś przygotować?

    Ważne jest to, aby się nie bać, ale śmiało próbować, bo naprawdę każdy ma szansę. W czasie eliminacji potrzebne jest skupienie i dobra kondycja fizyczna. Czynności konkursowe wykonujemy przecież wiele razy w ciągu roku, więc nie jest to nowa wiedza, ale całość trzeba wytrzymać kondycyjnie. Dlatego warto biegać, albo chociaż ćwiczyć na siłowni. Natomiast to, nad czym warto pracować, to jest umiejętność zapanowania nad stresem, bo to jest najważniejsze. Pamiętam, że ja na początku konkurencji też byłem zestresowany i przez to gorzej mi szło, ale jak już udało mi ten stres opanować, to efekt był bardzo dobry. Nie ma jednego sposobu na wytrenowanie psychiki, choć może… gra w pokera… (śmiech)

    Na co trzeba najbardziej zwracać uwagę podczas wykonywania czynności konkursowych?

    Przede wszystkim liczy się dokładność i precyzja, no i warto zostawić sobie chociaż jakiś ułamek sekundy na sprawdzenie czynności. Pośpiech sprzyja popełnianiu błędów, a tu potrzeba jest mimo wszystko trochę luzu.

    Co panu dało zwycięstwo w MPI?

    Samochód. Ale też dużo frajdy, dużo dobrej zabawy i ogromną satysfakcję. To jest niesamowite uczucie jak się wygrywa i zajmuje pierwsze miejsce w Polsce! Po prostu niezapomniane wrażenie. W ogóle fajną sprawą, jest już samo dojście do finału. Dlatego, powtarzam jeszcze raz: warto przyjść, pobawić się i spróbować swoich sił.

    Jak podoba się Panu nagroda? Czy pomysł z samochodem jest trafiony i jak się jeździ Citankiem?

    Bardzo dobrze się jeździ Citanem. Dla instalatora jest to super przydatna nagroda, bo do takiego samochodu można sporo zapakować, a dodatkowo wiadomo, że zawsze miło jeździ się nowym autem. Tylko czasami szofera potrzeba, ale to też udaje się załatwić… (śmiech)

    Wywiad z Mistrzem MPI 2014 Dariuszem Piotrowskim

    Z punktu widzenia uczestnika, zarówno eliminacji, jak i samego finału, co organizacyjnie było w porządku, a co pozostaje do zmiany?

    Duży plus dla organizatorów za sposób wyłaniania zwycięzcy. Nie jest to system pucharowy, ale brane są pod uwagę rzeczywiście najlepsze wyniki. Wtedy w finale spotykają się instalatorzy, którzy uzyskali najlepsze czasy i konkurencja jest naprawdę silna. Poza tym nie ma możliwości, żeby w finale ktoś z czasem 2.30 trafił na zawodnika z czasem poniżej dwóch minut. I to jest właśnie najlepsze.Jeśli chodzi o dobre rady dla organizatorów, to moim zdaniem bardzo ważne jest to, aby wszystkie zasady dokładnie rozpisać w regulaminie. Nawet szczegółowe czynności typu: czy zawór można zostawić otwarty, czy nie, albo gdzie odłożyć klucze i narzędzia. Jeśli to nie jest precyzyjnie określone, to wtedy powstają nieścisłości. Poza tym regulamin powinien być każdorazowo dokładnie omówiony, bo unikamy wtedy takich sytuacji, że ktoś coś mówił, a ktoś inny nie usłyszał, albo nie do końca dobrze zrozumiał. Warto też dać instalatorom możliwość zadawania pytań jeszcze przed startem, aby wszystko było do końca jasne. Ten regulamin z ostatnich eliminacji był już dużo lepiej ułożony niż ten poprzedni i myślę, że organizatorzy powinni iść w tym kierunku. Sądzę też, że całym eliminacjom dobrze zrobiło by powołanie sędziego głównego, który by rozstrzygał ewentualne konflikty, czy sporne sytuacje. Taki sędzia podchodzi wtedy do zawodnika, wyciąga regulamin i wszystko jasne.

    Podczas eliminacji rywalizował pan z bratem. Pan okazał się lepszy. Co o tym zadecydowało? Jak to wpłynęło na wasze relacje?

    Miałem więcej szczęścia niż brat, bo wszystko mi się tak jakoś dobrze poukładało. Jego trochę zjadły nerwy. Pomylił się na samym początku, więc potem musiał gonić i niestety nie dogonił. A tak właściwie byliśmy na podobnym poziomie. Szczęście jest dość ważne, bo jeśli zawór, czy uszczelka od razu pasują, to jesteśmy do przodu o kilka sekund. Moje zwycięstwo nie zmieniło relacji z bratem, przynajmniej nie w sensie negatywnym. Z wygranej cieszyliśmy się oboje. To było niesamowite: ja zająłem pierwsze miejsce, a on drugie. Razem też jeździmy wygranym samochodem, bo tak się składa, że razem pracujemy. W tym roku ja będę trzymał kciuki za brata, ale też sam zamierzam powalczyć o wygraną. Byłbym bardzo zadowolony, gdyby udało się nam powtórzyć ostatni wynik. Już teraz widać, że konkurencja będzie bardzo duża, ale to dodatkowo nas motywuje. W ostatnich eliminacjach też startowali byli mistrzowie i nie mieli wcale gorszego czasu ode mnie, ale po drodze popełnili jakieś błędy i to ich zgubiło. Ja po raz pierwszy startowałem w eliminacjach w 2010 roku, wtedy po prostu tylko spróbowałem. W 2012 roku byłem już 16-sty lub 17-sty, a w ubiegłym roku wygrałem! Dlatego uważam, że nie warto przejmować się pierwszym złym wynikiem, tylko próbować dalej, bo jest naprawdę fajna zabawa.

    rozmawiała Marta Radowska – Karpińska

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Please enter your comment!
    Please enter your name here