Zawór do wody nie nadaje się na gaz, choć wygląda identycznie

O armaturze odcinającej myśli się dopiero wtedy, gdy trzeba coś zamknąć. Wtedy zwykle okazuje się, że najbliższy zawór jest dwa piętra niżej, że kurek przy pionie nie domyka, albo że ktoś kiedyś wkręcił na gaz mosiądz bez sprawdzenia dopuszczenia. Ostatni przypadek jest najgorszy, bo widać go dopiero przy odbiorze albo przy kontroli, a wtedy do poprawki idzie cała instalacja.

Zawór do wody nie nadaje się na gaz, choć wygląda identycznie

Ćwierć obrotu zamiast pięciu

Zawór kulowy zawdzięcza swoją pozycję prostocie. Elementem odcinającym jest kula z przelotem, obracana o ćwierć obrotu. W pozycji otwartej opór hydrauliczny zbliża się do oporu zwykłego odcinka rury, a czas zamknięcia liczy się w ułamkach sekundy. Dla porównania zawór grzybkowy wymaga kilku obrotów pokrętła i wprowadza wyraźnie większe straty ciśnienia.

Ta sama cecha bywa jednak wadą. Szybkie zamknięcie przy dużym przepływie generuje uderzenie hydrauliczne, które przy długich odcinkach i wysokich prędkościach potrafi rozszczelnić połączenia albo uszkodzić armaturę. Tam, gdzie to realne ryzyko, stosuje się zawory z dłuższą dźwignią wymuszającą wolniejsze zamykanie albo przewiduje naczynie amortyzujące.

REKLAMA

Przy doborze konkretnego egzemplarza pierwsze pytanie dotyczy przelotu. Wersja pełnoprzelotowa ma średnicę kuli równą średnicy nominalnej, zredukowana jest tańsza i lżejsza, ale wprowadza lokalne dławienie. Na odcinku zasilającym to strata, której nie ma sensu kupować dla kilkunastu złotych oszczędności.

Drugie pytanie dotyczy materiału korpusu. Mosiądz odporny na odcynkowanie, oznaczany skrótem DZR, jest standardem dla wody użytkowej o podwyższonej agresywności. Zwykły mosiądz w takich warunkach po kilku latach zaczyna się rozwarstwiać, a objawem bywa biały nalot wokół gwintu i spadek wytrzymałości korpusu. Trzecie pytanie to ciśnienie nominalne, podawane zawsze dla temperatury odniesienia. Przy wyższej temperaturze dopuszczalne ciśnienie spada, co bywa pomijane przy doborze armatury do instalacji grzewczych.

Gaz to inna klasa wyrobu, nie inny kolor dźwigni

Zewnętrznie zawór do wody i zawór do gazu bywają nie do odróżnienia. Różnica leży w dopuszczeniach, w materiale uszczelnień i w oznaczeniu na korpusie. Armatura przeznaczona do paliw gazowych przechodzi badania szczelności zewnętrznej i wewnętrznej według innych wymagań, a jej uszczelnienia dobiera się pod kątem odporności na węglowodory, nie na wodę o podwyższonej temperaturze.

Praktyczna zasada jest jednozdaniowa: do instalacji gazowej wchodzą wyłącznie zawory kulowe do gazu z odpowiednim oznaczeniem i z dokumentacją dopuszczającą. Zastosowanie armatury wodnej na gazie nie jest drobnym uchybieniem, tylko podstawą do zakwestionowania całej instalacji.

Przy odbiorach wracają zawsze te same szczegóły. Zawór przed gazomierzem i przed każdym urządzeniem musi być dostępny bez użycia narzędzi i bez demontażu obudów. Pozycja dźwigni powinna jednoznacznie wskazywać stan zaworu, przy czym dźwignia równolegle do rury oznacza otwarcie, a w poprzek zamknięcie. Do uszczelniania połączeń gwintowych stosuje się materiały dopuszczone do tego medium, bo zwykła taśma do wody nie jest tu równoważnikiem. Armatura umieszczona na zewnątrz budynku, w skrzynce gazowej, musi być odporna na warunki atmosferyczne i zabezpieczona przed przypadkowym przestawieniem.

Po stronie wodnej wybór jest szerszy i mniej sformalizowany, co nie znaczy, że dowolny. Do rozprowadzenia wody użytkowej, do odcięcia pionów i podejść pod przybory stosuje się typowe mosiężne zawory kulowe do wody, w wersjach z dźwignią motylkową i z pokrętłem, w pełnym zakresie średnic od DN15 wzwyż.

Gdzie zawór jest obowiązkowy, a gdzie po prostu rozsądny

Projekt zwykle wskazuje minimum. Doświadczenie podpowiada, żeby dołożyć kilka punktów więcej, bo koszt zaworu jest nieporównywalny z kosztem zrzucania wody z całego budynku przy wymianie jednej baterii.

Poza wodomierzem głównym, który powinien mieć armaturę po obu stronach, żeby dało się wymienić licznik bez odcinania przyłącza, warto zaplanować odcięcie u podstawy każdego pionu. Jeżeli pion zasila więcej niż jedną kondygnację, zawór przydaje się także na jego szczycie. Wejście do każdego lokalu powinno mieć własne odcięcie, umieszczone tak, by dostęp do niego nie wymagał wchodzenia do pomieszczeń mieszkalnych.

Przed każdym urządzeniem, czyli przed podgrzewaczem, zestawem hydroforowym, filtrem i stacją uzdatniania, zawór jest właściwie obowiązkowy z punktu widzenia późniejszego serwisu. Podejścia do przyborów obsługują zawory kątowe, dzięki którym wymiana baterii nie wymaga odcinania całego mieszkania. Osobnego odcięcia warto też dać odgałęzieniom wyłączanym sezonowo, takim jak instalacja ogrodowa czy nieogrzewany garaż.

Kiedy sieć nie daje rady

W budynkach zasilanych ze studni oraz tam, gdzie ciśnienie w sieci nie pozwala doprowadzić wody na wyższe kondygnacje, potrzebny jest układ podnoszący ciśnienie. Klasyczny zestaw to pompa, zbiornik przeponowy, wyłącznik ciśnieniowy i manometr, uzupełnione o zawór zwrotny oraz odcinający po obu stronach.

Dobierając taki układ, trzeba rozdzielić dwa parametry, które bywają mylone. Wydajność decyduje o tym, ile punktów poboru da się obsłużyć jednocześnie. Wysokość podnoszenia decyduje o tym, na jaką kondygnację i przy jakim ciśnieniu woda dotrze. Pompa o dużym przepływie i małym podnoszeniu nie rozwiąże problemu słabego prysznica na poddaszu, choć na papierze wygląda mocno.

Rachunek zaczyna się od zapotrzebowania. Dla domu jednorodzinnego przyjmuje się zwykle od dwóch do trzech metrów sześciennych na godzinę przy jednoczesnej pracy kilku punktów, a gospodarstwo z podlewaniem ogrodu potrzebuje wyraźnie więcej. Do tego dochodzi wysokość geometryczna, czyli różnica poziomów między lustrem wody a najwyżej położonym punktem poboru, oraz straty na instalacji wynikające z długości przewodów, kolan, filtra i wodomierza. W typowym domu te straty to kilka do kilkunastu metrów słupa wody. Na końcu dokłada się ciśnienie użytkowe, bo do komfortowej kąpieli potrzeba dwóch do trzech barów przy wylewce, a nie przy pompie.

Suma tych składników daje wymaganą wysokość podnoszenia i dopiero z takim wynikiem warto sięgać po katalog. Popularna w domach jednorodzinnych pompa hydroforowa omnigena obsługuje typowe zapotrzebowanie budynku z własnym ujęciem, a przy większych wymaganiach albo przy potrzebie naprawdę stabilnego ciśnienia sięga się po zestawy z falownikiem.

Zbiornik przeponowy i błąd, który powtarza się najczęściej

Zbiornik przeponowy nie służy do magazynowania wody na czas awarii, choć tak bywa tłumaczony klientom. Jego zadaniem jest ograniczenie liczby załączeń pompy, bo to właśnie cykle rozruchu zużywają silnik i wyłącznik ciśnieniowy. Zbyt mały zbiornik oznacza pompę startującą przy każdym spłukaniu toalety i awarię po dwóch sezonach.

Najczęściej pomijanym parametrem jest ciśnienie wstępne powietrza w zbiorniku. Ustawia się je przy zbiorniku pustym, bez wody, zwykle na wartość o dwie dziesiąte bara niższą od ciśnienia załączenia pompy. Trzeba je kontrolować raz w sezonie, bo powietrze powoli ucieka przez membranę i zawór.

Objawy złego ustawienia są charakterystyczne i łatwe do rozpoznania jeszcze przed rozkręceniem czegokolwiek. Pompa tętni, czyli włącza się i wyłącza kilka razy na minutę przy stałym poborze. Manometr skacze gwałtownie zamiast płynnie narastać. Ze zbiornika przez zawór powietrzny wypływa woda, co oznacza przerwaną membranę i kwalifikuje zbiornik do wymiany. Jeżeli natomiast ciśnienie w instalacji spada natychmiast po zatrzymaniu pompy, winowajcą jest zwykle nieszczelny zawór zwrotny, a nie sam zbiornik.

Przeglądy, o których łatwo zapomnieć

Armatura odcinająca psuje się nie z przepracowania, tylko z bezczynności. Zawór, którym nikt nie ruszał przez pięć lat, potrafi zapiec się w pozycji otwartej dokładnie wtedy, gdy jest potrzebny. W budynkach z własnym ujęciem i w obiektach zarządzanych warto więc wpisać do harmonogramu kilka prostych czynności.

  • Raz do roku pełne przestawienie każdego zaworu odcinającego i powrót do pozycji roboczej.
  • Kontrola ciśnienia wstępnego w zbiorniku przeponowym przed sezonem letnim.
  • Sprawdzenie szczelności połączeń gwintowych po pierwszym sezonie grzewczym od montażu.
  • Przegląd i czyszczenie filtra przed pompą, z częstotliwością zależną od jakości wody z ujęcia.
  • Kontrola wyłącznika ciśnieniowego, w której różnica między załączeniem a wyłączeniem powinna pozostawać stała.

Żadna z tych czynności nie zajmuje więcej niż kwadrans, a razem eliminują większość zgłoszeń, które w przeciwnym razie trafiają do serwisu jako nagła awaria w niedzielę wieczorem.

Pełny asortyment armatury instalacyjnej, pomp i zbiorników przeponowych wraz z kartami katalogowymi znajduje się na www.onninen.pl. Dane techniczne wykorzystane w tym opracowaniu pochodzą z katalogu hurtowni Onninen.

Artykuł Partnera

«
»

Dodaj komentarz